sobota, 10 lutego 2018

Półmetek

Jesteśmy już w połowie realizacji planu biegowego do maratonu. A dokładnie z przewidzianych 18 tygodni przygotowań pozostało 8 tygodni do startu.
Gdy pod koniec grudnia szukaliśmy miejsca noclegowego i okazało się, że wszystkie najkorzystniejsze cenowo i w bliskiej odległości od startu/mety hotele są już dawno wyprzedane, zdaliśmy sobie sprawę, że czasu wcale nie jest dużo. A teraz jest go jeszcze mniej. No i zaczęły się wątpliwości. Jakim tempem powinniśmy biec? Czy planowane tempo M jest właściwe? Może jeszcze coś zmodyfikować? A jeśli tak, to w którą stronę? Szybciej czy wolniej. Ale jak zmienić? O ile sekund na minutę? Odwieczne dylematy przed zawodami.
Plan treningowy co prawda realizujemy sumiennie, poza dwoma czy trzema odpuszczeniami z przyczyn zupełnie od nas niezależnych, bo związanych z jakością powietrza (smog!). Ale to, że plan wykonany to jeszcze nic nie znaczy. Jedne treningi wychodzą nam lepiej, a inne były do bani. A to samopoczucie słabe, albo tętno za wysokie. No cóż, wiele czynników na to mogło mieć wpływ. Najważniejsze jednak, że z każdym kolejnym tygodniem wydłużamy dystans i utrzymanie ustalonego tempa biegu nie stanowi problemu.
No i zima nam jak na razie sprzyja. Dotychczas nie pokrzyżowała nam jakoś specjalnie planów.
Zresztą zabezpieczyliśmy się na tę okoliczność powiększając szafkę z butami o kolejną parę do biegania w trudnych warunkach, gdy jest ślisko i pada śnieg. Ale butów z kolcami używaliśmy tylko dwa razy do biegania w lesie po śniegu. Teraz staramy się biegać po mieście gdzie tylko się da. Najchętniej wybierana trasa to korona stadionu Narodowego. Mamy tam równy i odśnieżony asfalt oraz oświetlenie. Co prawda trochę tam czasami wieje od rzeki ale najczęściej w jednym kierunku, zatem tylko na połowie trasy. Szybsze akcenty to tylko tam teraz robimy. W parku obok asfalt jest dziurawy i do tego zwykle połowa latarni nie działa. Biegając po 1 km okrążeniu na koronie Narodowego trzeba wyłączyć myślenie i po prostu kręcić się w kółko skupiając się tylko na liczeniu kolejnych odcinków. Lepsze to od biegania po 400 m bieżni stadionu na Agrykoli. No więc, najpierw liczę ile przebiegliśmy, tak do połowy dystansu, a potem ile jeszcze zostało do końca. Gdy zaczyna być ciężko to bardzo dobra metoda na przetrwanie. Jeszcze tylko 5, już tylko trzy zostały, ostatnie!!
Włączyliśmy także strategię dożywiania w trakcie długiego biegu żelami energetycznymi. Taka umiejętność bardzo się przyda podczas właściwego startu. A teraz jest kolejnym motywatorem. Bo jeśli założę, że np. po 8 km piję żel, to biegnąc do 8 km spoglądam na zegarek kiedy będzie ten ósmy. Potem wyciągam żel z kieszeni kurtki i jak już zrobi się fajnie słodko w ustach, to jakoś tak głupio skończyć bieg i leci się dalej do założonych np. 13 km, albo dalej. Zależy co jest w planie. I tak mija kolejne bieganie.
Po powrocie do domu, jeśli są siły to rozciąganie dłuższe lub krótsze. Ostatnio doszło rolowanie, bo wreszcie nabyłam odpowiedni roler. Potem już tylko prysznic, kolacja i spaaać. A, i jest jeszcze pomiędzy izotonik albo dużo wody mineralizowanej i koktajl białkowo-bananowy na mleku. Mniam.
Jutro znów biegamy. I tak do kwietnia.
   
 
     

niedziela, 17 grudnia 2017

Idzie zima

Krok po kroczku, coraz bliżej, idzie do nas zima, a wraz z nią święta. Już dawno wyjęliśmy szaliki, czapki i rękawiczki. Jesienny płaszczyk też już zaczyna być zbyt chłodny. Biegamy w długich leginsach i bluzach, ale i tak trzęsiemy się z zimna gdy zawieje wiatr. Dobrze, że w planie zaczęły się nieco szybsze treningi, na których można się zagrzać.

Są jednak tacy co spróbowali uciec choć na jakiś czas od śniegu i zimnego wiatru do cieplejszych rejonów świata. Tam gdzie rosną palmy, na plantacjach kawa i nie trzeba zakładać tyle ubrań, chyba że jest się w górach.


niedziela, 8 października 2017

Jesienny liść

Można definitywnie uznać, że lato się skończyło. Przynajmniej tak wynika z tego co za oknami. Zdecydowanie krótszy dzień, dużo mniej słońca, a za to opady deszczu w przewadze. Jeszcze dojdą porywiste wiatry, bo ktoś musi postrącać liście z drzew i będziemy już przygotowani na śnieg i mróz. Ale póki co podziwiamy kolory i bogactwo jesieni. Najlepszym miejscem do tego jest oczywiście las przemierzany biegowo. Dziś pokręciliśmy się po zielonym, żółtym, niebieskim i czerwonym szlaku w okolicach Jeziora Torfy, bagien Zielonego Ługu i anińskiego lasów przy CZD. Często na naszej trasie natykaliśmy się na różne inne oznaczenia: a to pozostałości znaczków Wawerskiego Krosu, stałych oznaczeń rowerowego szlaku dla rowerów MTB oraz dziś rozwieszonych strzałek imprezy rowerowej z cyklu Poland Bike. Jednym słowem znaków w bród. Można się łatwo pomylić i trzeba być skupionym podczas wycieczki. Do tego tempo zwolnione przez liczne podbiegi, wystające korzenie drzew, podmokłe albo piaszczyste fragmenty na trasie. Prawdziwe krosowe bieganie.     



 


niedziela, 24 września 2017

Puszcza jest tak piękna

"Puszcza jest tak piękna, że najchętniej bym w niej zamieszkał" powiedział Darek po powrocie z kolejnej wycieczki po szlakach Puszczy Kampinoskiej. Tydzień temu pokonaliśmy marszobiegiem (6' biegu / 4' marszu) 21 km, dziś już 24 km, a za dwa tygodnie jest plan aby jeszcze bardziej wydłużyć dystans. Póki trwa jesień i da się biegać trzeba korzystać z uroków puszczańskich ścieżek. Co prawda nie byliśmy jedynymi, którzy uznali, że jesienią warto wybrać się do lasu, ale zdecydowana większość to byli jednak grzybiarze.


piątek, 25 sierpnia 2017

Uważność na wakacjach

Jestem świeżo po lekturze książeczki o uważności. Coś tam ostatnio słyszałam, ktoś coś mówił, gdzieś ktoś pisał, więc postanowiłam zapoznać się bardziej z tematem. Moda, modą, ale warto wiedzieć z jakiego powodu ludzie o tym zagadnieniu rozpisują się. W wielkim skrócie chodzi o to żeby nie rozgrzebywać ran i nie oskarżać siebie ani innych o to co już było, ani nie żyć marzeniami o tym jak będzie w przyszłości, a skupić się na tym co przeżywamy obecnie i cieszyć się we właściwy sposób tym co mamy oraz nauczyć się opanowania w wielu różnych stresujących sytuacjach. Nie powiem żebym dowiedziała się czegoś niezwykle odkrywczego, ale już samo przekonanie się, że wiem jak postępować w życiu i że jednak nie są mi obce zasady i zalecenia opisywane w poradniku, to też jest wiedza. Utwierdziłam się, że uważności można, a nawet trzeba się nauczyć. Pomaga nam i innym we wspólnym uważnym życiu. Jest przyjemniej i łatwiej jak się opanuje te proste i skuteczne zasady. Przede wszystkim mamy większy spokój, optymizm i wiarę w to co robimy. I że potrzebna jest nam równowaga. Było też o znalezieniu sobie hobby, które potrafi nas zająć na tyle mocno, że zatracimy się na jakiś czas.


sobota, 29 lipca 2017

Lato, woda, las

Na razie mamy lato. Co prawda typowo polskie, czyli więcej leje i jest zimno, ale jednak lato. Lubię bardzo lato, nawet takie burzowe i mokre. Wolę może nawet bardziej niż te upalne i męczące dni, gdy nic nie można robić poza szukaniem cienia i klimatyzowanych miejsc.


środa, 3 maja 2017

Kwietniowe podsumowanie aktywności


Nasze bieganie się rozwija i przybywa nam motywacji im więcej zieleni w parku i im więcej kwitnących kwiatów. Wczoraj po latach biegaliśmy "kilometrówki". Ależ to było wyzwanie. Już po pierwszych 500 m nogi się plątały, a oddech był na granicy wyplucia płuc. Nie poddając się jednak, ale rzężąc okropnie i na miękkich nogach jakoś dobiegliśmy do końca, by po 3 minutach uspokajania oddechu rozpocząć kolejną walkę. Wytrwaliśmy na czterech powtórzeniach, choć z myślą, że jeśli jeszcze raz mielibyśmy doprowadzić serce do wyjścia poza skalę wykresu to nie byłoby to wcale przyjemne.